Blog

Social media i grywalizacja. Dlaczego warto połączyć siły?

27.07.2017

P rawie 3 miliardy użytkowników. 510 tysięcy komentarzy, 136 tysięcy zdjęć i 293 tysiące aktualizacji statusów publikowanych w ciągu 1 minuty na Facebooku. Tak wygląda świat mediów społecznościowych. Możemy już tylko powspominać czasy, kiedy użytkownik zauważył każdy komunikat publikowany przez markę. Żadnego tłoku, walki o zasięgi czy postów sponsorowanych. Ale to było dawno temu. Dziś większość wpisów ginie w czeluściach internetu, a te, które dotrą na tablice odbiorców, są narażone na bezlitosny scrolling. Czy marka ma jeszcze szansę na skuteczną promocję w mediach społecznościowych?

Tłok komunikacyjny

Kiedyś rosnąca liczba użytkowników mediów społecznościowych była bez zastrzeżeń przyjmowana jako pozytywny trend. W końcu marka zyskiwała coraz większe grono odbiorców, do których mogła komunikować swoje treści. Jednak przyrost użytkowników stał się tak duży, że zaczęto dostrzegać drugą stronę medalu – szum informacyjny. Czy rzeczywiście jest się czym martwić? Niekoniecznie. Trzeba sobie uświadomić transformację, jaka dokonała się w kontekście social media i korzystać z nowych możliwości. Platformy społecznościowe nie służą już do promocji i sprzedaży, za to stały się kanałem do angażowania. Co może zrobić marka, aby zdefiniować swoje miejsce w nowej rzeczywistości? Po pierwsze, zrozumieć potrzeby użytkowników mediów społecznościowych. Po drugie, zweryfikować własne potrzeby. Po trzecie, znaleźć wspólny mianownik i sięgnąć po odpowiednie narzędzia do działania.

 

Wspólny mianownik

Użytkownicy platform społecznościowych chcą być w stałym kontakcie ze znajomymi, dzielić się swoimi aktywnościami i śledzić wydarzenia. Natomiast celem marki jest budowanie zaangażowanej społeczności klientów, którzy będą dobrowolnymi uczestnikami komunikacji. Czy dla tak różnych potrzeb można znaleźć wspólny mianownik? Tak, ale to nie lada wyzwanie. Zadaniem marki jest zaoferować użytkownikom coś wartościowego, czym sami będą chcieli dzielić się z bliskimi i to w perspektywie długoterminowej. W słuszność takiej strategii nie można wątpić zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany w algorytmie Facebooka, który od jakiegoś czasu promuje treści generowane przez znajomych i rodzinę. Prosty rachunek wskazuje na to, że to, co najbardziej wesprze markę to głos samych użytkowników.

 

Najlepsza broń: grywalizacja

Co takiego może zaoferować marka konsumentom? Pozytywne doświadczenia, dawkę emocji, autentyczność, poczucie, że mają wpływ na otaczającą ich rzeczywistość. Grywalizacja jest doskonałym nośnikiem tych wartości, a media społecznościowe mają duży potencjał, aby wzmocnić pożądany efekt. Podstawą do wysnucia takiego wniosku jest nasza społeczna natura. Dobra wiadomość, którą nie podzielimy się z bliskimi, nie cieszy nas w pełni. Sukces, który nie wzbudzi uznania otoczenia, napawa dumą tylko w połowie. Emocje tłumione w sobie nie mają takiej mocy, jak te, przeżywane wspólnie. To dlatego liczba użytkowników portali społecznościowych jest tak duża i stale rośnie. Dzięki platformom w ekspresowym tempie komunikujemy światu dobre wiadomości, sukcesy i emocje,  realizując podstawową ludzką potrzebę społeczną.

 

Wspólny front

Łącząc wiedzę o grywalizacji z analizą mediów społecznościowych można dostrzec dwustronne działanie, na którym marka skorzysta. Z jednej strony, koncepcja grywalizacyjna zakładająca integrację z social media ma ogromny potencjał viralowy i może szybko zyskać popularność. Z drugiej strony grywalizacja zintegrowana z mediami społecznościowymi daje użytkownikom niebanalny kontekst motywujący do generowania treści promujących markę. Zajmujesz wysoką pozycję w rankingu? Zdobyłeś unikatowe odznaczenie? A może pobiłeś swój rekord? Podziel się tym ze znajomymi. Udostępnij swoje osiągnięcie na facebookowej tablicy lub opublikuj tweeta z hasztagiem akcji. Tak informacja o marce idzie w świat. I to nie byle jaka, bo wygenerowana przez samego użytkownika, a takie treści są dziś najcenniejsze.

 

Gdy akcja zaczyna żyć własnym życiem

Jak określić sukces projektu grywalizacyjnego? Oczywiście konieczna jest analiza KPI i statystyk, wzrostu sprzedaży i zasięgu akcji. Jednak jest jeszcze jeden ważny czynnik, którego nie można zamknąć w danych liczbowych. To sytuacja, gdy grywalizacja zaczyna żyć własnym życiem. Przykład? Grywalizacja TrueBlue Badges przygotowana dla linii lotniczych JetBlue. Zaangażowanie uczestników zaowocowało powstaniem grupy na facebooku, która zrzesza fanów programu lojalnościowego. Ta spontaniczna, inicjatywa i aktywność jej członków jest doskonałą miarą sukcesu. Użytkownicy grupy dzielą się nowościami, chwalą się zdobytymi badge’ami, gratulują sobie sukcesów, radzą sobie nawzajem i dyskutują o wprowadzanych zmianach. Program TrueBlue Badges stał się naturalnym elementem ich aktywności w mediach społecznościowych, a marka zyskała lojalnych klientów.

 

Dla dociekliwych:
  1. Raport We Are Social i Hootsuite: Digital in 2017 Global Overview

  2. Zephoria Digital Marketing: The Top 20 Valuable Facebook Statistics – Updated July 2017

Hanna Kucwaj

PR Specialist

Absolwentka kognitywistyki na UJ. W ramach swojej dziedziny interesuje się zwłaszcza neuropsychologią społeczną oraz zagadnieniami z zakresu rozumowania, podejmowania decyzji, motywacji. Od zawsze uwielbia rywalizować, a od jakiegoś czasu także grywalizować. Lubi koty, a koty lubią ją (dziwne, ale prawdziwe).

Zobacz również