Blog

O najlepszym biznesie, który nigdy nie zarobił. Świąteczna grywalizacja charytatywna vol. 4

14.02.2018

G rywalizacja charytatywna w SoInteractive weszła nam w krew – w końcu na swoim koncie mamy już 4 edycje. Mimo to projekt ten każdego roku jest dla nas wyzwaniem. Po pierwsze, wspieramy inne cele. Po drugie, analizujemy wszystkie informacje, jakich dostarczyły nam minione rozwiązania. I tak rodzą się kolejne pomysły. W tym roku postanowiliśmy obudzić w sobie żyłkę do interesów! Przeczytajcie o tym, jak zmierzyć się z “grubymi biznesami” i odnieść sukces nie zarabiając ani złotówki.

Grywalizacja po raz czwarty

Grywalizacja świąteczna w SoInteractive to już tradycja. Grudzień 2017 upłynął nam pod znakiem czwartej edycji przedświątecznej akcji charytatywnej. Tym razem postanowiliśmy wesprzeć podopiecznych programu Szkoła 3.0 koordynowanego przez Fundację Sarigato.

Prace koncepcyjne rozpoczęliśmy od analizy oczekiwań grupy docelowej, czyli naszych pracowników. Zastanawialiśmy się nad tym, co lubią, co wzbudza ich największe zaangażowanie i motywację do działania. W poprzednich latach obserwując to, jak zgrane są nasze zespoły, postanowiliśmy oprzeć grywalizację na rywalizacji międzyzespołowej. W tym roku poszliśmy innym tropem. Wiemy, że treści tworzone przez samych pracowników budzą największe zainteresowanie w naszej społeczności. Przykład? Sekcja “Meet the team” firmowego newslettera, w której zespoły prezentują się czytelnikom, niezmienne bije rekordy popularności. Postanowiliśmy stworzyć platformę, którą będą współtworzyć sami użytkownicy. Jak połączyć to z naszym celem, czyli zbiórką pieniędzy?

 

Zasady gry

Powołaliśmy do życia wirtualne miasto i na prawie trzy tygodnie staliśmy się lokalnymi handlarzami. Zaopatrywaliśmy sklepy i licytowaliśmy produkty innych graczy, a w efekcie gromadziliśmy środki na nasz cel. Jedna złotówka równała się jednemu punktowi. Po dobitym targu na konto sprzedającego i kupującego trafiała liczba oczek równoważna wartości transakcji. Punkty klasyfikowały graczy w dwóch rankingach – walka toczyła się o tytuł Rekina Biznesu (najlepszy sprzedawca) oraz Łowcy Okazji (najlepszy kupujący).  

Dla zachowania dynamiki gry i utrzymania stałego poziomu zaangażowania poszczególne sklepy otwierały się w różne dni. Pchli targ, second hand, księgarnia… i wiele innych miejsc wypełniało się aukcjami zgodnie z rozpiską dostaw. Wykorzystaliśmy potencjał, jaki drzemie w treściach tworzonych przez samych użytkowników (user-generated content). Nasi pracownicy kreatywnie podeszli do zadania. Dodawali nietuzinkowe przedmioty i tworzyli ciekawe opisy aukcji. Zobaczcie sami:

"Sprzedam radio samochodowe, nie kradzione. Sprawny Pioneer, odtwarza płytki CD, mp3, jeździło w audi TT i renault laguna. Klasa. Gratis dorzucam bravo hits albo tatu, trochę porysowane. Więcej zdjęć na priv, pzdr mobilki."

"Wybierasz się do Wenecji lub chcesz pochwalić się znajomym, że tam byłeś/aś (choć to nieprawda)? Szczegółowe mapy. Bardziej lub mniej znane miejsca, które warto odwiedzić. Poradnik, jak przetrwać w tym mieście i mieć z wizyty jak najwięcej."

"Wyjątkowe zielone drzewko Wunder Daun nafaszerowane czerwonymi diodami to „must have” w każdym Passacie i nie tylko. Precyzyjnie zlutowany obwód i wymienna bateryjka 3V pozwala za pomocą przełącznika zaświecać lampki w momencie, gdy potrzebna jest szybko świąteczna atmosfera. W dodatek zostało włożone dużo serca, cyny oraz kleju (...)."

 

 

Mieszkańcy mieszkańcom!

Najwięcej emocji budziły aukcje dostępne w Ratuszu. To tu odbywał się handel pod hasłem “mieszkańcy mieszkańcom!”. Nasi pracownicy oferowali swoje umiejętności i rękodzieło. Ręcznie robione, ekologiczne mydło, szkółka latania modelami samolotów, porady stylizacyjne. Takie aukcje podbijały serca mieszkańców miasteczka i były tematem do ożywionych rozmów. Komu uda się wylicytować trening squasha z koleżanką z pracy? Jaka kwota doładuje nasz cel dzięki aukcji kolegi z zespołu? Jaki produkt zaangażował najwięcej osób w licytację?

Kolejna okazja do integracji to spotkania w kuchni. To tam rozgrywała się offline’owa część grywalizacji. Na wirtualnej mapie miasta znajdowała się cukiernia i bar, jednak sprzedaż domowych wypieków odbywała się właśnie w kuchni. We wspólnej przestrzeni umieściliśmy także telewizor, na którym wyświetlała się mapa miasta oraz ranking Rekinów Biznesu i Łowców Okazji.

 

200% normy

Jak spisała się nasza miejska społeczność? W akcję zaangażowało się 74% pracowników, a w ciągu niecałych trzech tygodni trwania grywalizacji dobiliśmy targu aż 173 razy i zjedliśmy 160 kawałków ciasta. Ale co najważniejsze – ponad dwukrotnie przekroczyliśmy cel finansowy, który sobie założyliśmy!  

 

 

Jeśli jesteście ciekawi, jak rozwijała się nasza tradycja grywalizacji świątecznych, zajrzyjcie do poprzednich artykułów. O kulisach porachunków słodkich mafiozów z 2015 roku napisaliśmy artykuł: W grze o dobro, czyli grywalizacja w akcjach charytatywnych. W grudniu 2016 roku przenieśliśmy się do Zimnogrodu. O rozwiązaniach, po które sięgnęliśmy i efektach akcji, możecie przeczytać w artykule: Jak obudzić w pracownikach to, co najlepsze? Grywalizacja vol. 3.

 

 

 

Hanna Kucwaj

PR Specialist

Absolwentka kognitywistyki na UJ. W ramach swojej dziedziny interesuje się zwłaszcza neuropsychologią społeczną oraz zagadnieniami z zakresu rozumowania, podejmowania decyzji, motywacji. Od zawsze uwielbia rywalizować, a od jakiegoś czasu także grywalizować. Lubi koty, a koty lubią ją (dziwne, ale prawdziwe).

Zobacz również