Blog

Kij czy marchewka, czyli jak motywować siebie i innych

09.02.2015

S tosowaliście (czy też może ktoś stosował wobec Was) metodę kija lub marchewki? Karanie i nagradzanie to dwie najpopularniejsze ścieżki do osiągnięcia zamierzonego celu. Która opcja jest skuteczniejsza? Zdania są zwykle mocno podzielone, ale my nie mamy wątpliwości – to pozytywne bodźce tworzą i utrzymują motywację oraz długotrwałe zaangażowanie.

Dlaczego angażować?

Na początku warto zastanowić się, dlaczego wybór odpowiedniego rodzaju motywacji jest tak istotny? Odpowiedź jest bardzo prosta. Obecnie jesteśmy nieustannie atakowani przez różnego rodzaju bodźce. Realizacja celu wymaga skoncentrowania na nim uwagi, a ta jest narażona na różne dystrakcje. Wszyscy kojarzymy też wyrażenie “słomiany zapał”, czyli stan, gdy początkowo ogromna energia i motywacja opadają z dnia na dzień, by całkowicie zaniknąć. Dotyczy to zarówno nowych, początkowo ekscytujących inicjatyw, jak i próby zwalczania irytujących nawyków. Dlaczego mimo silnych postanowień tak wiele planów obraca się w niezrealizowane ambicje? To, co naprawdę pozwala nam dotrzeć do celu, to silna wola i motywacja, które mają tendencję do szybkiego zaniku. To właśnie dlatego budowanie zaangażowania jest tak istotne. Odpowiednio zaplanowane, potrafi wzbudzić i utrzymać zainteresowanie. Wpływa na motywację, podejmowanie kolejnych akcji oraz emocjonalne przywiązanie.

Marchewką czy kijem?

Nowe technologie dają nieograniczone pole twórcom użytecznych rozwiązań. Powstaje coraz więcej aplikacji i urządzeń, które reklamowane są jako odpowiedź na codzienne problemy, w tym realizację postanowień. Oprogramowanie mierzące nasze postępy, gadżety monitorujące funkcje ciała czy najróżniejsze rodzaje czujników. Podążanie za trendami i ilością informacji może stać się przytłaczające. Musimy jednak pamiętać, że żadna technologia nie przyniesie pożądanych rezultatów bez odpowiedniego poziomu silnej woli i motywacji. Jaki jest więc najlepszy sposób, by je zbudować, a co najważniejsze, utrzymać wraz z upływem czasu? Porównajmy dwa tytułowe podejścia.

Pierwsza metoda to przysłowiowy “kij”. Idealnym przykładem będzie tu aplikacja połączona z opaską na rękę, którą oparto o warunkowanie klasyczne. Dokładnie rzecz ujmując, jej mechanizm służy określeniu problemu i połączeniu go z negatywnym bodźcem. O jakich bodźcach mowa? Na przykład o impulsie elektrycznym serwowanym użytkownikowi, który nie podąża zgodnie z planem (twórcy określają, że stosowane napięcie nie jest silniejsze od dotknięcia naelektryzowanej klamki). Celem aplikacji jest oduczenie niechcianego nawyku i, w miarę możliwości, zastąpienie go pozytywnym. Chyba nie zachęca do wypróbowania, prawda?

Z drugiej strony mamy naszą marchewkę, czyli budowanie motywacji opartej na zaangażowaniu i nagradzaniu. Taka metoda stawia przed daną osobą wyzwanie, które może rozwiązać w sposób oparty na zabawie. Osiągnięcie celu, poza byciem nagrodą samą w sobie, jest warunkowane pozytywnymi bodźcami. Dzięki temu nawet monotonne czy wymagające dużego samozaparcia zadania stają się łatwiejsze w realizacji. Rozwiązaniem idealnie odpowiadającym tym założeniom jest grywalizacja. Systemy oparte na mechanice gier pozwalają stworzyć wyjątkowe, wciągające zadania. Dają one możliwość nagradzania i ułatwiają etapową realizację założonych celów.

Marchewkowe pole

Bez względu na to, jaka jest Twoja potrzeba. Czy chcesz zmienić coś w swoim życiu osobistym, ulepszyć kurs e-learningu czy pomóc innym w ich postanowieniach – grywalizacja jest narzędziem dającym niezliczone możliwości. Pozwala budować zaangażowanie, które trwa i przynosi radość. Wracając do postawionego na wstępie pytania: marchewka czy kijek? Motywacja to sztuka a grywalizacja daje prawdziwe pole, marchewkowe pole do popisu.

Katarzyna Kołodziej

Junior UX Designer

Absolwentka Instytutu Sztuk Audiowizualnych oraz Instytutu Filologii Angielskiej UJ. W pracy nad wdrożeniami łączy fascynację projektowaniem przemysłowym, teorią gier oraz analityką behawioralną. Nałogowo śledzi najnowsze trendy ze świata mobile i web designu oraz HCI. Zawsze pełna pomysłów na to, jak ułatwić życie sobie i innym. Po godzinach uprawia Muay Thai i zajada słodycze.

Zobacz również